Otwiera się w nowej karcie
Cropped matimaly kwadrat.webpKontakt

Przydasie w aucie – z perspektywy kierowcy

Długi czas szukałem „idealnego” zestawu narzędzi, elementów, urządzeń do pracy w aucie (i przy aucie). Udało mi się zebrać przez lata komplet, który, sprawdzony, mogę polecić – nawet z drobnymi uwagami. Gotowi? To zaczynamy!

Klucze nasadowe

To absolutna podstawa. Jeśli masz auto i lubisz coś pogrzebać – albo, po prostu, chcesz mieć pewność, że naprawa/serwis zostanie wykonany należycie – „zgodnie z książką serwisową i zaleceniami producenta” – podstawowym elementem są klucze. Ja wybrałem Stanleya, którego później sprzedałem – a w jego miejsce, kupiłem zestaw Meec’a z Juli. Był w promocji, zapłaciłem chyba coś pod 200zł, niecałe może, nie pamiętam. Sprawdza się znakomicie. Jedyny minus – nasadki nie trzymają się wytłoczki – jak otworzysz do góry nogami, to wysypują się. Trzeba na to uważać. Prócz tego – gitara. Żadnej jeszcze nie wymieniłem, a klucze już na siebie zarobiły (wymiana sprzęgła, kompletne hamulce tył+przód). Do kompletu można dodać jeszcze klucz dynamometryczny – „malucha” (3/8″) wybrałem z Delphi 7-112Nm – jest spoko i skalibrowany ok – mierzyłem go z „dużym” (1/2″) Jonnesway’a T27200N. Do Delphi’ego dokupiłem przelotki na 1/2″ i 1/4″ – bodajże z Rooks’a, za kilka złotych. Działają.

Uchwyt do telefonu do auta

Przez uchwyty przechodziłem kilka. Jeden na „żabkę”, drugi na „klips” (zawsze na przyssawkę do szyby) – rozsypywały się regularnie, np po zimie – dodatkowo co chwila trzeba było wpinać i wypinać kabel z telefonu co też nie korzystnie – nie tylko na sam kabel – ale i na telefon działało – gniazdo się z czasem zużywa. Doszło do tego, że woziłem po dwa – jeden uchwyt miałem „w użytku”, drugi, schowany, na szybką wymianę, gdy nagle tamten by się uszkodził. Stwierdziłem „dość tego” po raz gdy kolejny chiński bublo-uchwyt się rozsypał w trakcie pracy. Odnalazłem „mega wypas” amerykański firmy RAM – ale był tak drogi, że finalnie zdecydowałem się na prosty uchwyt magnetyczny Verbatima z allegro – z wbudowaną ładowarką bezprzewodową. Działa. Ma wentylatorek, który lekko słychać, gdy chodzi – i pewnie będzie się odbijało w szybie podświetlanie (bo z tyłu jest podświetlony) podczas jazdy nocą – jeszcze nie jeździłem z nim po zmroku więc trudno powiedzieć. Na pewno działa i ładuje. I nie trzeba co chwila podpinać i wypinać. Do tego dobrze trzyma i jedną ręką można wyjąć łatwo telefon; trzyma się także nieźle szyby.

Ładowarka samochodowa

Do tej pory miałem kilka, skończyło się na Nokii z dwoma gniazdami USB – niestety, nie obsługiwała ona szybkiego ładowania czy USB-C, więc po zmianie uchwytu na taki z ładowaniem bezprzewodowym – telefon nie ładował pełną mocą – przez co w trakcie jazdy bateria nie spadała – ale też nie rosła. Zdecydowałem się na „wypas” z firmy Hama – kupiony na allegro z dostawą gratis SMART. Całość z metalu, porządne, nie grzeje się, ładuje pełną mocą. Lekki. Gwarancja. Póki co – polecam. 1x USB i 1x USB-C.

Kanister na wodę z dozownikiem do mydła

To jest to! Kompletnie nowy wymiar działania w aucie! „Zawsze” jest woda, mydło pod ręką, a zrobiony jest tak, że w moim przypadku – mieści się idealnie za fotel kierowcy i nie przesuwa. Jedyny minus – to odpowietrzenie, ale może to kwestia kraniku – oraz samo jego umiejscowienie nie jest jak dla mnie, idealne (powinien być u spodu, żeby wykorzystać całą wodę w kanistrze – zamiast tego jest lekko na boku kilka cm nad lustrem wody). Najlepiej pewnie było by zrobić coś „samemu” tj zmajstrować taki kanister, dokupić ew dozownik na korek i kranik umiejscowić sobie na spodzie – a kanister zawiesić. U mnie za fotelem kierowcy jest taka jakby półka (dostawcze) przy ścianie grodziowej – i idealnie sobie na tej półce „siedzi” ten kanister – podłączyłem do kranika rurkę i mogę, wyjmując ją poza próg auta, nie wychodząc z niego umyć sobie czy opłukać ręce. Bardzo polecam to rozwiązanie – czy do kampera, busa, czy auta osobowego na codzień. Kupiłem coś takiego jak to – jedynie mój miał jeszcze zintegrowany, zamiast korka, dozownik na mydło w płynie. Teraz nie jest już ten model dostępny – ale podobne są, można poszukać.

Rękawiczki kierowcy

Must have, czy nie must have – podobnie jak czapka „taksiarza” – ale jeśli pracujesz dużo i np kierownica jest mocno „zmęczona” – takie rękawiczki to bardzo wygodna sprawa. Ja miałem regularnie problemy z popękanymi palcami, nie było to miłe, zdrowe ani higieniczne, a takie rękawiczki załatwiły dla mnie w znacznym stopniu sprawę – widać też, z resztą, po nich – jak wyglądają po roku – że zdecydowanie chronią (skóra już mocno jest zdarta – ale wciąż „dają radę”). Nie są to rękawiczki „topowe” – ale jest skóra i są w miarę wygodne. Trwałość – no, takie, 3.5-4/5. China. Ja wybrałem ten model.

Skrobaczka do szyb + szczotka do odśnieżania

Dwa w jednym. Oczywiście, że Murska – w Finlandii mają te zimy, znają się na robocie – produkt dobry i tani, jak na oferowaną jakość. Porządne. Moja już któraś z kolei – wcześniej miałem te małe, te, co mam teraz – wygodne – do tego w zestawie jest szczotka więc można łatwo odśnieżać. Polecam, jeździ latami.

Kilka przydatnych drobiazgów

Sprężyste linki z hakami – wiadomo, do bagażnika. Torba niebieska Ikea – na „fanty”. Szczotka do „prania” + spray. Płyny (jeśli ubywa). Piła ręczna składana – polecam Silky Gomboy (trzeba nią umieć ciąć) – jeśli jeździsz po trasach, szutrach – może się kiedyś przydać. Butelka z wodą do picia – wiadomo. Apteczka itpd. Długopis, zapalniczka. Podstawy. Coś do jedzenia – się wie. Śpiwór. Koc. Folia NRC. Nic nie zastąpi rozsądku, dobrze się przygotować.

Zostaw pierwszy komentarz